niedziela, 14 września 2014

Kaukaskie jedzenie - Gruzja i Armenia 1

Zaczynam gruzińsko-ormiańskie wspominki od strawy dla ciała. Kaukaz -piękne i potężne góry, więc trzeba mieć siłę, by po nich dreptać  - tak sobie tłumaczyłam, pałaszując niezliczone ilości pysznego jedzenia i zapijając winem, białym lub czarnym. Tak, czerwone wino tam nazywa się czarne, a najlepsze z Kachetii ma rzeczywiście barwę tak ciemną, że niemal czarną.
Jeśli chcecie przytyć, to jazda w Kaukaz.  Tam się je i za życia, i po śmierci. W pięknych okolicznościach przyrody i wśród życzliwych ludzi.
 Żeby dotrzeć do czoła lodowca spływającego z Uszby trzeba się solidnie posilić...

 ...nie inaczej, gdy chcemy choćby podejść pod najwyższy szczyt Gruzji, Szcharę, na zdjęciu w chmurach. Na wielodniowe wędrówki wymyślono tam jedzenie proste, nadające się do wielotygodniowego przechowywania, bardzo smaczne i dające energię. Dostawali je też żołnierze idący w bój.  Są to słodko-kwaśne przysmaki z owoców, rosnących w niżej położonych rejonach kraju.





 
Czurchczele i tklapi - słowo to znaczy rozpłaszczony. Czurchczele to orzechy włoskie, laskowe, czasem migdały nawleczone na nitkę i zatopione w zagęszczonym mąką ziemniaczaną soku z winogron. Tklapi - owocowe puree, które następnie wykłada się na płaską powierzchnię, np. tacę cieniutką warstewką i suszy na słońcu w przewiewnym miejscu ponad tydzień, a przez ten czas temperatura nie może spaść poniżej 25 stopni. 
Poniżej: produkcja tklapi. Można je robić z dowolnych owoców, mnie najbardziej smakowały z kiwi i granatów.


Winogrona to najbardziej popularny owoc w Gruzji, są tam pyszne do jedzenia na surowo, ale też w dowolnej innej postaci.


 Na bazarze jest mnóstwo pachnących przypraw, starannie podpisanych, jedyny kłopot może tkwić w naszym analfabetyzmie. Jednak zawsze można się dogadać.
 W innej części wiszą połcie mięsa.
 W słoikach adżika, a jej smak za każdym razem inny, bo każda gospodyni ma własny patent.
 Panowie poprosili o zdjęcie, upozowawszy się starannie.
 

 A tutaj jest herbata. Bazar odwiedziłam w Batumi, więc nic dziwnego. Pola herbaciane wokół właśnie były koszone.
 Oliwki też tam rosną, ale nie są tak popularne, jak w krajach śródziemnomorskich.
 Kurczaki ( w pysznym czosnkowym sosie) mają całkiem inny smak, niż u nas - są wolno chodzące, także po drogach - ale o tym będzie w oddzielnym wpisie.
 Słynne sery gruzińskie z mleka krowiego, owczego, bawolego, koziego. Świeże i podpuszczkowe. Gruzja ma mnóstwo gatunków serów, wiele z nich nie ustępuje w smaku włoskim, czy hiszpańskim.
 
 Od tej pani kupowałam przyprawy.
 Nie muszę pisać o smaku południowych arbuzów i melonów...
 Menu jest dla mnie tajemnicą. Jednak w karcie często jest i w innych językach, a w miastach zawsze.
 Ser sulguni.
 Bakłażan faszerowany pastą z orzechów włoskich, pestek granatów i przypraw. Danie popularne także w Armenii,
 Chleb szoti, pyszny.
 Jeśli nie pije się wina, dobra jest woda mineralna Borżomi i soki rozmaite.
 
 Gazowany napój z ziół, o dziwnym anyżkowo-cytrynowym smaku. Spróbowałam z ciekawości, już nie wracałam do niego.
 Sałatka kurczakowa z czosnkiem, ostro przyprawiona.

 Domowe wino białe, w smaku przypominające tokaj.
 Kurczak w sosie czosnkowym. Kuchnia gruzińska jest ostra, pikantna i czosnkowa, co bardzo mi odpowiada.
 Chaczapuri z serem, klasyka.
 Piękna, groźna Uszba. 
 Sprzedaż przydrożna, bardzo popularna i w Gruzji, i w Armenii. O tym w kolejnym wpisie.
 Stół kolacyjny: warzywa marynowane, ser, faszerowany bakłażan, jagnięce kotlety, sałatka z fasoli, sosy, chaczapuri, szaszłyk... Wino i czacza. Czacza to samogon z winogron o dużej sile rażenia.
 Bakłażan faszerowany innym sposobem, serem z orzechami.
 Pomidory nadziane serem z czosnkiem, chaczapuri z mięsem. Zielenina, to po prostu zielenina, bierze się gałązkę i pogryza.
 Z takiego rogu  pije się wino.
 Pyszne są warzywa kiszone, faszerowane innymi kiszonymi warzywami.
 Granaty rosną niemal w każdym gruzińskim ogrodzie, gdzie tylko klimat sprzyja.
 Tzw. bigos gruziński, a właściwie swański, nie zapamiętałam nazwy. Mięso, bakłażany, pomidory, cebula, czosnek, ostre przyprawy, na pewno swańska sól. Jest to sól przygotowywana przez gospodynie w Swanetii, zawiera mnóstwo aromatycznych, pikantnych dodatków.
 Chaczapuri z baraniną...
 ... i z serem
 Spotkanie młodzieży w Mestii przy stole. Najpierw jedzenie, a później





...śpiewy i żywiołowe, tradycyjne tańce.
 A to już Armenia. Jeden z niezliczonych szaszłyków przygotowywanych tuż przy drodze.
 Mięso zawinięte w lawasz - cienki ormiański chleb.
 Tak wygląda lawasz, przypomina naleśniki, a w smaku - miękką macę. Piecze się się go w specjalnych piecach, zagłębionych w ziemi - tonirach, rzucając kawałki ciasta na rozgrzane boczne ściany.
 Szaszłyk z raków.
 Ryby z jeziora Sewan - w Sewanie.

 Owoce w miodzie sprzedawane przez ormiańskie gospodynie.

Ormiańskie łakocie z owocowego soku i orzechów, bardzo podobne do gruzińskich, lecz słodsze.

 Słodki chleb nadziewany masą z orzechów i karmelu, przysmak z monastyru Tatew. Znakomity.
 
Napisałam na początku, że w Gruzji je się i po śmierci. Na każdym cmentarzu przy każdym grobie są stoły, czy choćby ławki, albo półki, na których ucztują bliscy, którzy przychodzą  do swoich zmarłych. Odchodząc zostawiają im owoce, słodycze, papierosy, czy flaszeczkę.

7 komentarzy:

  1. Bajarko, dziękuję za natchnienie!
    Wspinać się może nie będę, ale dla tych dóbr stołowych rozmaitych w końcu pogonię tę swoją sójkę do Gruzji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie! Mnie marzy się Abchazja, wiele w Gruzji słyszałam o jej urokach - i pewnie to za rok zrobię. Co to za śliczny biały niedźwiedź?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez chwilę zgłupiałem..
      Ale jeżeli pytasz o futrzaka na awatarowym zdjęciu, to jest to nieco inny gatunek niedźwiedzia, a mianowicie lew, pięciomiesięczny lew z białym futrem i bez czerwonych oczu, czyli pół-albinos ;)

      Usuń
  3. Dzień dobry już z Polski,
    Pomału kończymy się rozpakowywać a ja biorę się za odrabianie zaległości. Z zainteresowaniem przeczytałam twe wpisy i obejrzałąm zdjęcia, konfrontując je z własnymi przeżyciami. Przepraszam ale mam kilka uwag dotyczących kulinariów gruzińskich:
    1. czurczchela, nie czurczela http://pl.wikipedia.org/wiki/Czurczchela
    2. kurczak z sosem czosnkowym zapiekany w ketsi (glinianym naczyniu) to szkmeruli http://opinie.newsweek.pl/marcin-meller--szkmeruli,106466,1,1.html
    3. Gazowany napój z ziół, o dziwnym anyżkowo-cytrynowym smaku to estragonowa lemoniada firmy Zedazeni. Dla mnie to wściekły ulepek, bez względu na kolor. Ostatnio widziałam w gruzińskich knajpach w Krakowie i we Wrocławiu http://zedazeni.ge/index.php/eng/products/limonade
    4. placek z mięsem zapewne spożyty w Mestii (czyżby bar Leila?) lub w Uszguli to kubdari. http://en.wikipedia.org/wiki/Kubdari Nazwa "chaczapuri" oznacza: ser ('chacza') z chlebem('puri') (albo chleb z serem) https://ru.wikipedia.org/wiki/Хачапури. Niby mały zgrzyt, ale ma znaczenie.
    Pozdrawiam,
    E.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki, nazwy pisałam z pamięci, bez sprawdzania w wiki - ciekawa jestem Twoich wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie samą Wiki człowiek żyje, ale bywa przydatna. Wrażenia będą, ale najpierw musimy się ogarnąć, posortować zdjęcia i... posprawdzać nazwy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Namówiłaś nas. Jedziemy do Polski na św. Wielkanocne, a potem w czerwcu do Gruzji. Czy wtedy będą owoce? Jarzyny?Jechaliście samochodem? Jakie koszty?
    Dziękuję
    Cichal
    PS nie mam pojęcia co to ten profil!

    OdpowiedzUsuń