
kaczek, jarząbka, słonki. „Jakże się postarzałeś!”
powie ci taka jedna. Podrywasz więc dwururkę,
aby głębszym westchnieniem nie przestraszyć przepiórki.
Płuco lekko zadrżało. Na straganach morele.
Mimo to w świecie, wokół obserwujesz tak wiele
Nagłych zmian,
Obrazki z rowerowych wypraw po Beskidzie Sądeckim i Pogórzu Ciężkowickim.
Oryginalna kapliczka przydrożna gdzieś między Kowalowymi, a Jodłową.
Kirkut - cmentarz żydowski w Ryglicach zarośnięty chwastami, lecz porządnie ogrodzony i nie zniszczony przez ludzi. Tylko przez czas i niepamięć.
Zalasowskie konie i nasze rowery.
Dożynki gminne w Zalasowej.
Masowo kwitnie już goryczka trojeściowa, będąca pod ścisłą ochroną.
Dzieci jeszcze bawią się na kolonii letniej, ale już za horyzontem słychać szkolne dzwonki.
Dzwonek szerokolistny.
Drugi pokos trawy.
Kapliczka przydrożna w Kamionce Wielkiej.
Rusałka pokrzywnik.Tarnina już dojrzała, chociaż jeszcze jest cierpko-kwaśna, słodyczy nabierze po pierwszych przymrozkach.
Niepostrzeżenie jak Żal
Lato się ulotniło -
Zbyt nieuchwytnie, by można
Odczuć to jako Złośliwość -
Destylat Ciszy gęstniał
Jak Zmrok rozpuszczony w powietrzu
Lub Natura, w odosobnieniu
Sama z sobą spędzająca wieczór -
Zmierzch pojawił się wcześniej -
Obco jaśniał Poranek -
Łaska uprzejma, lecz męcząca
Jak Gość tuż przed pożegnaniem -
I tak, choć nie obdarzone
Skrzydłami ani Stępką,
Lato leciutkim lotem
Odpłynęło wprost w Piękno.
Emily Dickinson, przeł. Stanisław Barańczak
gdy gasisz papierosa i kiedy drzewa z lasów
wydają się torami, które zrzuciły koła
i rdzą się pokrywają wszystkie drzewa w zespołach.
A w gardle już nie grudka, lecz najprawdziwszy jeż...
Josif Brodski, tłum. Katarzyna Krzyżewska